Tybetu, jego madrosci i zawilosci nauki, utozsamianej przez Europejczykow z religia, nie sposob zrozumiec. Jak sie wydaje, nawet upowszechniajacy lamaizm tybetanski, pochodzacy z naszej kultury i wsrod nas uchodzacy za "Tybetanczykow", tylko musneli wielka tajemnice Tybetu. Samo operowanie dziwnie brzmiacymi nazwami wystarczylo, by w naszych oczach cieszyli sie slawa wielkich wtajemniczonych, choc tak naprawde reprezentuja jedynie atrape ducha, unoszacego sie od wiekow nad szczytami Dachu Swiata: Ucang, Kham i Amdo.
mdr
Marek Kalmus ("Tybet. Legendy i rzeczywistosc") o przodkach przywodcow Tybetu tak pisze:
- W latach 1357-1419 zyl w Tybecie jeden z najwiekszych buddyjskich mistrzow w historii tego kraju - Congkhapa. Studiowal u mistrzow ze wszystkich szkol buddyjskich, posiadl wiec wszechstronna wiedze, a osiagnawszy doskonalosc w medytacjach i praktykach tantrycznych, wczesnie stal sie slawny jako nauczyciel, uczony i mistyk. (...) Niechec Congkhapy do polityki i brak zadzy wladzy, niezwykla religijnosc, uczonosc oraz aura swietosci zjednoczyly mu wielu uczniow i zwolennikow tak wsrod rodow szlacheckich, jak i prostych ludzi. (...) Dwoch najwybitniejszych uczniow Congkhapy zapoczatkowalo powstale pozniej dwie linie inkarnowanych lamow, ktore wywarly najwiekszy wplyw na dzieje Tybetu. Pierwszy to jego bratanek Gedundrup, ktory ugruntowal pozycje szkoly Gelugpa. Gdy zmarl, w odpowiednim czasie odnaleziono dziecko, bedace nastepnym jego wcieleniem. (...) Tak zaczela sie pozniejsza linia Dalaj Lamow. (...) Drugim najwazniejszym sposrod wielu uczniow Congkhapy byl Khedrub, nastepca na tronie Ganden. Od niego rozwinie sie potem slynna linia Panczen Lamow.